Scrollujesz, porównujesz, analizujesz – jak internet nakręca overthinking

Algorytmy mediów społecznościowych są projektowane tak, by zatrzymać naszą uwagę jak najdłużej. Platformy takie jak Instagram, TikTok czy Facebook podsuwają treści dopasowane do naszych zainteresowań, lęków i marzeń.

Efekt? Nieskończony strumień bodźców.

Każdy post to:

nowy punkt odniesienia,

nowa historia do porównania,

nowa opinia do przeanalizowania,

nowe „czy ja też powinienem…?”.

Mózg nie dostaje chwili na przetworzenie informacji. Zamiast tego przeskakuje z tematu na temat, próbując zbudować spójną narrację z setek fragmentów cudzych żyć.

Porównywanie się – cichy napęd overthinkingu

Internet to wystawa najlepszych momentów innych ludzi:

awanse,

podróże,

idealne relacje,

perfekcyjne sylwetki,

produktywne poranki.

Porównujemy kulisy własnego życia z czyjąś starannie wyreżyserowaną sceną. A potem zaczyna się analiza:

„Dlaczego ja nie jestem w tym miejscu?”

„Czy robię za mało?”

„Czy coś ze mną jest nie tak?”

To właśnie tutaj overthinking rozkręca się najmocniej. Każde zdjęcie może stać się dowodem w sprawie przeciwko nam samym.

Nadmiar informacji = nadmiar decyzji

W internecie wszystko wymaga decyzji:

którą dietę wybrać,

jaki kurs kupić,

jaką ścieżkę kariery obrać,

jak wychowywać dzieci,

jak inwestować pieniądze,

jak „żyć lepiej”.

Sprzeczne porady tylko pogłębiają chaos. Czytać dalej? Zmienić zdanie? Zaufać sobie? A może jeszcze sprawdzić trzy inne źródła?

Im więcej wiemy, tym trudniej zdecydować. Paradoks wyboru sprawia, że zamiast działać – analizujemy.

Komentarze, reakcje, „co ktoś pomyśli”

Internet to nie tylko treści – to także publiczność.

Publikując post czy nawet zwykły komentarz, uruchamiamy lawinę myśli:

„Czy to było wystarczająco mądre?”

„Czy ktoś źle to zrozumie?”

„Dlaczego ta osoba nie odpowiedziała?”

„Czemu dostałem mniej reakcji niż zwykle?”

Każde powiadomienie staje się potencjalnym wyzwalaczem analizy. Brak reakcji – również.

Dlaczego internet tak łatwo aktywuje lęk?

Bo działa szybko, głośno i intensywnie. Emocje w sieci są podkręcone. Algorytmy promują treści wywołujące silne reakcje – zachwyt, oburzenie, strach, zazdrość. Spokojne, wyważone komunikaty rzadko stają się viralem.

A silne emocje to idealne środowisko dla nadmiernego myślenia.

Mózg traktuje wiele internetowych bodźców jak realne zagrożenie społeczne: odrzucenie, krytykę, wykluczenie. Choć fizycznie siedzimy bezpiecznie w domu, układ nerwowy reaguje tak, jakbyśmy byli oceniani przez całe plemię.

Jak przerwać spiralę?

Nie chodzi o całkowitą rezygnację z internetu. Chodzi o odzyskanie kontroli.

1. Ogranicz bezrefleksyjny scroll
Ustal konkretne pory korzystania z mediów społecznościowych.

2. Zauważ moment porównania
Złap myśl: „Właśnie się porównuję”. Samo uświadomienie osłabia jej siłę.

3. Przenieś uwagę z analizy na działanie
Zamiast myśleć godzinę, zrób jeden mały krok.

4. Daj mózgowi ciszę
Spacer bez telefonu, czytanie książki, chwila bez bodźców – to reset dla przeciążonego systemu.

Internet nie jest problemem. Automatyzm – tak.

Sieć daje ogromne możliwości. Problem zaczyna się wtedy, gdy korzystanie z niej staje się odruchem, a nie wyborem. Gdy zamiast inspirować – uruchamia niekończący się dialog wewnętrzny.

Scrollujesz. Porównujesz. Analizujesz.

A może dziś spróbujesz:
Zauważyć, Zatrzymać się i Wybrać Inaczej?